Cześć! Dziś chcę zacząć od tego, czym żyję przez ostatnie dni. Wróciłam właśnie z wakacji w Turcji. Na „prawdziwym” urlopie – takim bez pracy i internetu 24/7 – nie byłam od 2018 roku. To był dla mnie wyjątkowy czas, który w całości spędziłam z najbliższymi: córką i partnerem.
Wycieczkę kupiliśmy u mojej siostry, Kasi, która pracuje w Rainbow i już prawie rok temu znalazła dla nas idealną ofertę. Nie braliśmy jednak ubezpieczenia w biurze podróży (bywa dość drogie), tylko wykupiliśmy własną polisę na bezpieczny.pl. I wiecie co? Sprawdziła się idealnie, ale o tym za chwilę… 😉
Były to moje pierwsze wakacje lotnicze od wielu lat, więc nie brakowało obaw. Na szczęście wszystko poszło gładko! A jak wyglądały nasze przygody na miejscu?
1. Zielony Kanion – zachwyt i lekki niedosyt 🏞️
Nasza pierwsza wyprawa to rejs statkiem po Zielonym Kanionie, orzeźwiająca kąpiel, wizyta nad wodospadem Manavgat oraz… lokalny outlet. Sam rejs był w porządku, ale ja zdecydowanie wolę wycieczki z dawką adrenaliny. Dlatego, gdy tylko pojawiła się okazja, wskoczyłyśmy z córką do lodowatej wody w Green Canyonie.
Nigdy wcześniej nie kąpałyśmy się w tak głębokiej wodzie (aż 20 metrów głębokości!). Gdyby nie kamizelki ratunkowe, nawet bym o tym nie pomyślała. W teorii niby potrafimy pływać, córka chodziła na lekcje, ale w życiu nie ryzykowałabym bez zabezpieczenia. Dla mnie bezpieczeństwo to podstawa wszystkiego.
Minusy wycieczki? Zdecydowanie za mało czasu dla siebie. Nad pięknym wodospadem mieliśmy tylko kilka minut, za to w sklepie z pamiątkami – aż godzinę. Na wakacjach wolę podziwiać naturę niż chodzić po marketach!
2. Ekstremalne 5w1 z lokalnym biurem 🏎️🌊
Drugą wycieczkę kupiliśmy u lokalnego przewodnika (Yusuf Turcja) i to był strzał w dziesiątkę! Za pakiet: Rafting + Buggy Safari + Cabrio Safari + Zipline + Kanion Köprülü zapłaciliśmy grosze (30 € za dorosłego, 15 € za dziecko).
Jeździliśmy jeepami po górach, mieliśmy sesję foto w kanionie i zjeżdżaliśmy na tyrolce. Prawdziwym szaleństwem była jednak jazda buggy! Przez brak aut jechałam z miejscowym kierowcą – kurz, błoto i woda pryskająca z kałuż na wszystkie strony. Uwielbiam to!
Na koniec czekał nas rafting pontonami. Adrenalina, piękna pogoda i… kolejny skok do rzeki. Od kiedy odkryłam moc kamizelek ratunkowych, moje podejście do wody całkowicie się zmieniło. Wróciliśmy zmęczeni, ale niesamowicie szczęśliwi.
3. Pokaz delfinów w Alanyi 🐬
Jako czynna obrończyni praw zwierząt muszę to zaznaczyć: nie popieram trzymania morskich stworzeń w niewoli. Pokaz dostaliśmy w ramach bonu od organizatora i sam w sobie był niesamowity. Więź i posłuszeństwo między zwierzętami a trenerami (którzy pracują z nimi od lat) było widać gołym okiem. Choć serce obrońcy zwierząt miało dylemat, było to poruszające doświadczenie.
4. Piracki rejs o zachodzie słońca 🏴☠️🌅
Ostatni dzień to rejs zarezerwowany przez GetYourGuide (237 zł za naszą trójkę). Pływaliśmy przez 4 godziny, podziwiając zachód słońca. Znów wskakiwałyśmy do morza (oczywiście w kamizelkach!), a potem szalałyśmy na piana party. Moja córka dopiero w ten ostatni dzień przełamała nieśmiałość i zaczęła tańczyć razem ze mną. Do hotelu wróciłyśmy przed 23:00, całe przemoczone, ratując się ciepłą zupą w hotelu – ale było warto!
Hotel i… niespodziewany zwrot akcji 🏥
Większość czasu poza wycieczkami spędziliśmy w hotelu Aqua Plaza Club – pyszne jedzenie, super obsługa, dużo kocich przyjaciół, mnóstwo basenów i blisko do morza.
I tu wracamy do tematu ubezpieczenia. Na sam koniec dopadła mnie silna alergia słoneczna. Na szczęście moja polisa zadziałała błyskawicznie. W ciągu godziny miałam zorganizowany transport do pobliskiej przychodni. Po trzech godzinach byłam już z powrotem w hotelu z zapasem maści i tabletek. To kolejny dowód na to, że przezorny zawsze ubezpieczony!
Mimo tego małego incydentu, wyjazd uważam za niesamowicie udany. Do Polski wróciliśmy z pięknymi wspomnieniami, magnesami i… genialną turecką bawełną, którą z czystym sumieniem Wam polecam! 🌾
Pozdrawiam serdecznie
Redaktor Naczelna Barbara Kornak
Assekor